Aston Martin DB5 wcale nie taki zniszczony…


…bo wydrukowany

W czasach, gdy grafika komputerowa coraz bardziej zbliża się do foto ideału, wydawałoby się, że stosowanie modeli w filmach jest niepotrzebne. A jednak, modele to nadal doskonała metoda na obniżenie kosztów filmu, a widz i tak nie odróżni atrapy od rzeczywistości. Czy zgadlibyście bez pudła, który pojazd w Skyfall był prawdziwy, a który nie?

Nie z blachy

Nawet jeśli tak, to czy zgadlibyście jak powstały te modele? Otóż nie wyrzeźbiono ich z drewna, nie wytłoczono z blachy, a po prostu… wydrukowano. Na drukarkach 3D, które produkuje firma Voxeljet. Trzy modele w skali 1:3 przygotowane zostały przez studio Propshop Modelmakers Ltd. Ma ono na swoim koncie dziesiątki rekwizytów, dużych i małych, które pojawiają się od lat na planach filmowych hitów.

Drukowanie 3D ma ogromną przyszłość w filmowej branży, zdaniem Ingo Ederera z Voxeljet. Wystarczy sobie wyobrazić, o ile mniej roboty mieliby modelarze składający kawałek po kawałku Gwiazdę Śmierci z Powrotu Jedi. Teraz wystarczyłoby ją wydrukować.

Aston Martin DB5 z lat 60-tych ubiegłego wieku,

który James Bond w Skyfall poświęcił w imię królowej, podobnie jak większość swoich zabawek, został wykonany z dużą pieczołowitością. Nie wydrukowano go od razu jako jednego elementu, a złożono z 18 wcześniej przygotowanych części, aby zapewnić maksymalny realizm. Szkielet samochodu podobnie jak oryginału wykonano ze stali.

Komentuj

Podobne strony: > >
banner