Już po typach, Hiddleston nowym 007?


Wśród możliwości obstawienia różnych opcji i prawdopodobieństwa spełnienia się typu, na popkulturalnym topie pozostaje ostatnio temat wyboru nowego agenta 007 w sytuacji, kiedy Craig miałby z niej ostatecznie zrezygnować.

Uznano, że jest ono na tyle wysokie w przypadku Toma Hiddlestona, że przestano przyjmować zakłady. Jest to o tyle ciekawe, że w kontekście zobaczenia w nim następcy słynnego szpiega, każdy z nas był dość długo zachowawczy. Widzicie w nim lejącego po pyskach Jamesa Bonda? My nie widzimy.

Brytyjska telewizja BBC wyświetliła jednak bardzo dobrze oceniany mini-serial szpiegowski The Night Manager (Nocny recepcjonista) po czym – można powiedzieć – nastąpił w tej kwestii zwrot o 180 stopni. Nocny recepcjonista jednego z europejskich hoteli (w tej roli, jako Jonathan Pine wystąpił Tom Hiddleston) na zlecenie służb specjalnych pomaga w tajnej operacji przeciwko potężnemu handlarzowi bronią.

Night manager

Mieliśmy już różnych aktorów w roli agenta Jej Królewskiej Mości, leczy chyba najbliższym sposobowi gry aktorskiej, jaki prezentuje Hiddleston był Timothy Dalton (wtedy, gdy producenci osadzili go w kultowej serii był również młody, znany z ról w sztukach szekspirowskich). Ciekawe jest to, jak szybko nazwisko może wpaść do puli – podobno można go było zobaczyć na mieście z producentami.

Skojarzenie Toma Hiddlestona z rolą Jamesa Bonda nie jest takie oczywiste. Można powiedzieć, że aktor jest już osadzony popkulturowo jako LOKI w filmie Thor: Mroczny świat. Jest mocno ograny, a zatem bardzo zwracający uwagę szerokiej publiczności.

Zwykle dobrzy i z doświadczeniem, choć znani z kina brytyjskiego, czy z telewizji (Pierce Brosnan). Tacy byli aktorzy, których obsadzano w roli superszpiega. Widz nie za bardzo kojarzył aktora jako kogoś innego. Jak będzie tym razem z Hiddlestonem?

 

Komentuj

banner