Pierwsze prasowe opinie


Daniel Craig znakomicie wciela się w postać 007

Krytyków zachwycił Skyfall w reżyserii Sama Mendesa. Dziennikarze prześcigają się w zachwytach, co rozpoznać można po tytułach nagłówków.

pocałunek czy strzał?jedna z najlepszych części serii

Independent

w filmie jest wszystko, czego oczekuje się od Bonda XXI wieku

Empire

agent 007 skończył z „całus, całus, bang, bang”

Variety

Podkreśla się złożoność scenariusza oraz postać bohatera, który jest pełnowymiarowym, współczesnym facetem, a nie żyjącym – wraz z otaczającymi go strukturami MI6 – w jakiejś innej rzeczywistości. „Skyfall” będzie filmem ambitnym, a przynajmniej ambitniejszym niż poprzednie części. Czy znaczy to, że Bond utraci część swojego charakteru?

Punktem wyjścia

23. części o superszpiegu jest niepowodzenie poprzedniej misji (nie, nie o Quantum of Solace chodzi – linia czasu ulega drobnej zmianie). Agenci zostają zamordowani przez terrorystów, rozpadają się struktury MI6, a M zostaje zdegradowana. 007 musi staje przed konfliktem lojalności. Na nowo zbudować musi relację z M, a także konfrontuje się z własną przeszłością.

Wybór Sama Mendesa

na reżysera jest oczywistą kontynuacją decyzji producentów, co do powierzenia ostatnich bondowskich części z Danielem Craigiem, do realizacji przez Martina Campbella oraz Marca Forsera. Psychologia bohatera serii filmów akcji zmieniła się w stosunku – daleko nie patrząc – choćby Pierce’a Brosnana w tej roli. Pamiętajmy, że w opinii wielu, dążyliśmy do przesadzenia, przelukrowania Jamesa Bonda. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że z opresji zaczęły ratować go przede wszystkim technologiczne gadżety? Niesamodzielne, duże dziecko z najlepszymi samochodami i kobietami gotowymi poświęcić dla niego dużo, nie otrzymawszy zbyt wiele w zamian.

W mojej opinii Bond Daniela Craiga ma sporo z grającego w tej roli w latach 1987-1989 Timothego Daltona (w kwestii samodzielnego stanięcia w szranki, mimo poturbowania postępującego nieco dalej, niż wymagającego jedynie poprawienia krawata – patrz Brosnan). Bond z początków swojej kariery nie jest królem życia z plastikowym uśmiechem i arogancką wręcz nieomylnością. Nie chwali się gadżetami, które można kupić przy posiadaniu zasobniejszego portfela w sklepie z elektroniką.

Bliższy rzeczywistości

staje się Bond w wydaniu Daniela Craiga, bo i na możliwą do wydarzenia się akcję chodzi. 007 bywa zgorzkniały i przegrany. Zamiast odejść do lamusa, zyskuje nowych widzów.

Podobne wpisy

Komentuj

Podobne strony: > > > > >
banner